* * *
wieczorem na ulicy
zagubionej i ciągnącej się
nieskończenie we mgle
wracam do domu
w takiej scenerii nie trudno stać się
gościem piekieł
szczególnie gdy ktoś kogoś czymś
szedłem z wyciągniętymi rękami
tylko
nieokreślony ból wywoływał śmiech chodnika
niewidoczni przechodnie klęli potykając się
o moje zgrabiałe ręce
śmiałem się głośno
głośniej
najgłośniej
tylko przerażony Lucyfer wiedział już
że z braku krwi
cyrograf podpisałem
najzwyklejszym inkaustem
Jerzy Granowski