Bunt aniołka

Edwardowi Zymanowi

wyszedł na śpiącą ulicę
i dokonał czynu
z którym od dawna się nosił

nienawidził fałszywej przyjaźni czerwonych aniołów
które tylko dzwoniły kluczami
podkradając sobie zdjęcia porno
śpiewały z uniesieniem sprośne piosenki wesołych domów
klęczały przy modlitwach by szybciej osiągnąć miejsce na ołtarzu
wyszedł więc i nie powrócił
bo wyrwał sobie nogi z obdartymi kolanami
odciął ręce zbolałe od dźwigania kluczy
a służbowe skrzydła rzucił w tłum aniołków które
do dzisiaj walczą wydzierając sobie ten Boski dar
w ten sposób oczyszczony poderżnął swoje gardło
i zszedł
spotkałem go kiedyś przypadkowo
na balu maskowym
wśród ludzi



Jerzy Granowski