* * *
na wezwanie
szedłem
z opuszczoną głową
jak nakazano nawet skarpety
przetarły się a
buty ironicznie
wystawiały na pieskie życie języki
błądziłem z
zamkniętymi oczami
we dnie i w noce słońce świeciło
w pustą torbę
wytrzymałość
ludzka nie zna granic
więc szedłem na wezwanie aż stopą
o coś
zahaczyłem
wtenczas
przestałem milczeć chociaż nakazano
nie szło o nic
szczególnego
- cieknąca
krew?
(tę
zawsze można wymienić)
-
ból?
(można znieczulić)
- głos?
tak to on mnie ścigał
szept pielęgniarki
Jerzy Granowski