* * *

prom zakotwiczył
rzuciliśmy się szturmem
z trudem posiadłem upatrzone miejsce
biegłem na złamanie karku pozostawiając za sobą
ślady żywych jeszcze przed chwilą istot
przecież zawsze w takich przypadkach dominuje
prawo pięści
ułożyłem się wygodnie i patrzyłem
tak
to Ona
zamarłem gdy po wylądowaniu zbliżyła się
dostrzegła właśnie mnie
łaskawy los dał mi możliwość powitania
w imieniu ludzkości
                              ambasadora niebios
spojrzała
druchowo obejrzałem się i
oprócz mnie zobaczyłem
                                     siebie




Jerzy Granowski