* * *


kiedy zniknęłaś gdzieś
jak wystraszone dziecko przed karą albo
wyjechałaś ukradkiem na wczasy
zamarłem

wybacz to zwątpienie
przecież każda marna istota
opuszczona przez swego stróża
skłonna jest do robienia głupstw
ja także niczym
planeta której nagle zabrakło gwiazdy
zagubiłem swoją orbitę

dopiero uderzenie głową w krawężnik
sprawiło że stałaś się ponownie
moim zdeformowanym ja



Jerzy Granowski