* * *
to Ona
zaraz
po mojej śmierci
nauczyła mnie rozróżniać istotę
zżeranego przez
robactwo ciała
a najzwyklejszego snu
to Ona wyprowadziła mnie z domu
rozpusty
do krainy w której tak czy owak
bardziej pragnąłem Jej
zmysłowej kobiecości
ale pragnienie to było niestety nieosiągalne
jak
pejzaż z okna pędzącego lotem błyskawicy ekspresu
po odzyskaniu przytomności
dowiedziałem się
że często odwiedzała mnie w szpitalu
a te w białych
czepkach
nic nie wiedząc śmiały się
z dziwaczki w cierniowej koronie
że wpadła z trędowatym
poetą
Jerzy Granowski